Zaginiona miejscowość – Trzebień, Treben, Triben, Trebene, Treptow, Trebin

Zaginiona miejscowość wspomniana jest w nadaniu Księcia wielkopolskiego Władysława Odonica dla cystersów kołackich. „Dziedzictwo” (hereditates) Trzebień i Dobropole z rozległą okolicą, w 1233 r. dość dokładnie zakreślono granicą tego nadania. Szczegóły podane przy jej opisie oraz w późniejszych potwierdzeniach dóbr dla cystersów nieco się różnią, dlatego przedstawiam poniżej jedynie ich sentencję:

Granica nadania biegła od (zaginionego póżniej) Trzebienia (Treben) nad (Małą) Iną1: Yna, Yne 1233; parva Ine 1237; in Ynym 1255; Yne, Yna 1259; parva Ina 1283; Yna 1295, 13132; kleine Ino 15683; Fuhle Ihne 1618; kleine lub Faule Ihna 1784; Faule Ihna 1944.

Mała Ina
Mała Ina

Jedna z domniemanych lokalizacji zaginionego Trzebienia mogła znajdować się w pobliżu późniejszej wsi Morzyca. do południowej granicy pól Rzeplina (Repplin, Repelin), skręcała na płd. wsch. do jez. Szczucze4 (Stuke), i dalej do Długiej Góry5 (Langer Berg – również montem longum, wspominana w latach: 1233, 1259, 1295, 1313, PU I 288, II 666, III 1712, V 2816) koło zaginionego Nierybna6: (Niribena, Niribe – an montem longum, Gui adiacet Niribe) („Zwischen Dölitz und Repplin bei dem verschwundenen Dorfe Nirebe“, tj. Długa góra między Dolicami i Rzeplinem, a koło niej zaginiona wieś Nirebe), i dalej przez połowę jez. Gardzko (Carzke 1233, Karczek 1295) [jeziora tego nie należy łączyć z dzisiejszym jeziorem o tej samej nazwie7, lecz z wyschniętym od dawna jezorem położonym na północ od Choszczna8].

Karzig Bruch
Jezioro, bagno Karzig Bruch w okolicy Arnswalde, obecnie Choszczna oraz Jezioro Sowno, Stawin

Z tego jeziora rowem Karzig – graben (nazwa występująca jeszcze przed ostatnią wojną), Karzig Bruch, granica dochodziła do jeziora Sowno (Sovin9, Zovin, Zovina, 1233, Zouina 123710).

Karzig See
Panorama Choszczna – widoczne rozlewisko Karzig Bruch

Następnie granica wiodła do wyschniętego rowu pomiędzy jeziorami Klukom (Clukem) i Sowno, (ad fossatum guod est inter Klukem et Zovin), (na zach. i płd. od późniejszego Choszczna).

klukom
Jezioro Klukom, Clukem See

Dalej na południe od rzeczki Słonicy (super riuulum Zlonitza)11, potokiem Zlonitza (Słonica, prawy dopływ Małej Iny), docierała do górnej Małej Iny, stąd biegła wzdłuż jej nurtu w kierunku płn. – zach. (w kierunku późniejszego Nadarzyna), następnie skręcała na zach. do jez. Brzezina (stagnum Brizina, Linzina 1259, Brycena 1295, Bricena 1313, a potem Scheiben See), (chodzi o jezioro położone najbliżej Dobropola, a nie przy wsi Brzezina) skąd zbaczała na północ i kierowała się poprzez Owocowy las, na płd. do rubum Dyadinkir, (rubum tj. zagajnik, a w późniejszych potwierdzeniach riuulum, czyli rzeka). Diadinkir de rubo 1259, rubum Dyaduvykir 1295, rubum Diadunker 1313 (PU II, nr 666, III, nr 1712, V, nr 2816), (zapewne chodzi tu o potok płynący po płd. i zach. stronie Dobropola12, gdyż tylko takie poprowadzenie granicy pozostawia Dobropole w obrębie nadania. Natomiast rejon późniejszej Brzeziny oraz Warszyna wyraźnie pozostaje poza pierwotnym nadaniem – przyp. G.J.) i na wsch. w kierunku Dobropola. Ciągnęła się prosto, następnie odbiegała w kierunku zach. przez stawy porośnięte brzeziną (Birkberg, Bresenphol), dalej w kierunku jezior Smardin i Glambeck. (Jezioro Smardin – paludem Smardin, Smardin 1259, Smardovy 1295, Smardowi 1313 – (Jezioro Smardin leżało pomiędzy Dobropolem, a polami późniejszych wsi Dolice i Pomietów. Zostało prawie całkowicie osuszone – obecnie są tam polderowe łąki. Reliktowe jez. Głębokie – stagnuj Glambok 1233, Clambeck 1259 /błąd w odczycie lub w zapisie tej nazwy – RM, s. 362/, Glambeck, Glambuk 1295, Clambuk 131313 – do dziś nosi tę samą nazwę – przyp. G.J.).

J. Głębokie
Jezioro Głębokie

Pomiędzy tymi dwoma jeziorami granica biegła przez wody, bagna i zarośla. Prowadziła przez miejsca trudno dostępne, przecinała napotkany rów, rozgraniczała całe miejsca, (o których Germanie szczególnie – wprost przemocą – upodobali sobie mówić „biec przez Thingstätten”), przez połowę bagien po jeziorze Smardyń do jez. Głębokiego. Następnie przez wzgórze zwane Swinarowa Mogilica (monticulos Svineromogula, Sinneroaglatis 1259, Smyneromogola 1295, Smineromogola 1313)14, wzdłuż jeziora Rudnica (Rutling 1600, Rütling 1812, Rüttlinger See 1846) i biegnąc wzdłuż wypływającego z tego jeziora potoku Rudnica15 (riuulum Rutniza, Rutniza 1259, Butniza 1295, 1313), powracała do Małej Iny (ujście potoku Rudnica do Małej Iny w pobliżu dzisiejszej miejscowości Morzyca)16.

kurhan swinara mogora
Okolice kurhanu Svineromogula

1 E. Rymar, Nazwy wodne dorzecza dolnej Odry. (Dokumentacja, identyfikacja, lokalizacja). Cz. V. Górna i lewobrzeżna środkowa Ina, Przegląd Zachodniopomorski, t. 6,1991, z. 2, s. 169. (Mała Ina, rzeka o długości ok. 50 km, lewy dopływ Iny (wpada do niej pod Stargardem). Spotykane niemieckie nazwy: faul, faule, fuhle (oznaczają „zgniłą” lub „leniwą” Inę).

2 PU: I 288; II 608, 666, 1268; III 1712; V 2816.

3 C XXIV 299.

4 Jezioro Szczucze (Stuke 1259, Stuk 1295, 1313, potem Stutzig 1388, Stutz 1588, 1591 Gr. i Kl. Stüts See, Stietz 1780, Stüts see 1891) położone na płn. od Dolic przy drodze do Bralęcina. Częściowo zanikło w XIX w. (szczególnie Gr. Stüts see); F.W. Schmidt, op. cit. SO, s. 108,118, 120, 124, 173 n. (Diadinkir), 188; RN – cz. V, t. 6, 1991, z. 2, s. 187n, nr 439, 508-510.

5 Długa Góra – pasmo wzniesień do wysokości 71 m n.p.m. ciągnące się od jez. Szczucze do jez. Gardzko, wspomniane przy opisie granicy nadania dla cystersów kołackich w 1232/33 r. (także w 1259, 1295, 1313 r.) montem longum, „długa góra”. (PU I 288, II 666, III 1712, V 2816).

6 Niribena – patrz: cz. II Nazwy miejscowe, 1.1 Miejscowości, które zaginęły w tych okolicach w średniowieczu.

7 RN – t. V, z. 2, Szczecin 1991, s. 186, nr 428; cz. V, z. 20, s. 140, nr 123.

8 PU I, nr 288; III, nr 1712.

9 PU II, nr 608 (in Warsin usgue ad terminos Salentin et Kolin, inde in Ynam, et sic revertuntur in stagnuj Sovin).

10 Tamże, I, nr 188; KDW, I, nr 202.

11 PU I, nr 224.

12 Dla tego miejsca S. Kozierowski (KA, 64) wyprowadził nazwę Dziadów Kierz zapewne od polskiego kierz „krzaki” i słowiańskiego dedu „dziad” (F. Lorentz, Dyadynkir, „Monatsblätter”, Jg. 46, 1932, s. 177 n). Szerokie omówienie znaczenia słowa Dyadynkir znajduje się w rozdziale III Nazwy fizjograficzne.

13 PU: I, nr 288; II, nr 666; III, 1712; V, nr 2816. Pastor z Dolic miał prawo połowu ryb w tym jeziorze (H. Berghaus, Landbuch des Herzogthums Pommern Und des Fürstenthums Rügen, T. II, Bd. III, Anklam 1888, s. 626).

14 Swinarowa Mogilica – jest to obecnie zadrzewiony pagórek, położony ok. 2 km na płd. zach. od Dolic, nad zarośniętym jez. Schwinsbaj w dolinie Schweinegrund 1896, przy Rudnickim Łęgu (Rüttlingbruch). Na tym wzgórku znajduje się prostokątny kurhan – wczesnośredniowieczny grób możnego Swinery lub kurhan z bliżej nieustalonego okresu prehistorycznego.

15 Rudnica – potok (dawniej rzeka) składający się z dwóch głównych odnóg. Pierwsza wyżej opisana, wypływa z jeziora k./Dolic o tej samej nazwie. Dalej łączy się z bagnami (Alte Rütling bridliny) okalającymi grodzisko Moskorzyn (na pewnych odcinkach płynie obecnie podziemnym kolektorem); druga zbiera wodę z bagien położonych na terenie lasu (obok Wymykowa), zwanego niegdyś Myśliwską Doliną (Jägertal), przepływa po wsch. stronie Moskorzyna i po płn. zach. obrzeżach lasu Moskorzyn, gdzie łączy się z pierwszą odnogą. Potok znajduje ujście w Małej Inie przed Morzycą.

16 PU I 288, II 666, III 1712, V 2816.

Treben, Trebinъ (tzw. historyczny Trzebień 1232-1398). Dawne położenie tej miejscowości nie jest do dzisiaj znane. Leżała gdzieś na wschód od ujścia do Małej Iny potoku Rudnica (koło późniejszej miejscowości Morzyca): 1233 r. Rutniza, Rutilza, 1259 r. Rutniza (PU I, s. 224, PU II, s. 58), wypływającego z jeziora Rudnica koło Dolic (1600 r. Reutling, 1812 r. Rütling SO 118), „qui fluit in Ynam” (tj. do Małej Iny płynący). Lokalizacja ta wynika z opisu granic nadania z 1232 r. dokonanego przez księcia wielkopolskiego Władysława Odonica dla cystersów kołackich. (Opisu granic tego nadania dokonano w 1233 r. Jego szczegóły opisano przy charakterystyce miejscowości Dobropole Pyrz.). Spotykane nazwy: 1232-1233 Treben (PU I 120, 355), 1236-1237 Triben (PU I 251, 399), 1242-1551 Trebene (KA 1934), Treptow (Lub, 1618).

Etymologia: nazwa Treben jest nazwą topograficzną od czasownika *trebiti, trebno „karczować, trzebić, wycinać, oczyszczać las” (Brückner)1, z sufiks –eń-. Może to być również nazwa kulturowa z sufiks *-ьn- od prasłowiańskiego trĕbiti „trzebić”. A. Brückner i R.Trautmann (Brückner, s. 579-580); (TrEO II, s. 90) wiążą tę nazwę ze słowem trzeba „ofiara pogańska, miejsce kultowe”.

Zaginiona wieś Treben wspominana była wielokrotnie w pobliżu Dolic od 1232 do 1398 r. A oto, co napisał o niej E. Rymar (RZ, s. 148):

W 1232 r. książę wielkopolski Władysław Odonic nadał cystersom z Kołbacza wieś Trzebień i Dobropole, a w roku następnym określił granice. Nadanie to potwierdził w 1235 r. książę Barnim I, a w rok później biskup kamieński Konrad nadał cystersom dziesięciny z tego obszaru. Następnie wieś była wielokrotnie potwierdzana w XIII w. przez książąt pomorskich i wielkopolskich oraz margrabiów brandenburskich wraz z opisem granic jak w 1233 r. Bolesław Pobożny wielkopolski w 1259 r. nadaje ponadto cystersom prawo lokowania miasta według prawa niemieckiego z wolnym targiem w rejonie nadania swego ojca Władysława, w miejscu, jakie cystersi uznają za najwygodniejsze. Miejscem tym był Trzebień. Z 1274 r. pochodzi wzmianka o sołtysie Konradzie. W latach 1273-78 wraz z położonymi na terenie darowizny wioskami Ziemomyśl i Sądów, Trzebień był pod panowaniem Brandenburgii. W kwietniu 1282 r. margrabiowie brandenburscy potwierdzają cystersom wszystkie ich dobra na Pomorzu, w tym Trzebień posiadający targ, folwark (grangia) i umocnienia (oppida), co nadaje mu wyraźnie miejski charakter (PU)2. O targu i grangii mamy również informacje z 1295 r. i 1313 r. (Trebenen cum foro libero et grangiam) (RZ, s. 148). Już wiek XIV przynosi stopniowy upadek tej miejscowości. W 1325 r. jest wsią. W wyniku ostrego sporu z lennikiem Janeko Guntersbergiem doszło do grabieży i zniszczenia części wsi, stanowiącej własność cystersów. Jednak jeszcze w 1345 r. cystersi mają Trzebień wraz z wolnym targiem i dworem (PU)3. Wzmianki o kościele pochodzą z 1364 r. (proboszcz Jan Garden) i 1388 r. (proboszcz Mikołaj Hamel). Gospodarka cystersów w Trzebieniu stopniowo podupadła, wieś przechodzi w ręce lenników. W 1360 r. jest nim niejaki Dobeler, w 1363 r. w Trzebieniu i Dobropolu lennikiem jest Henning Roweder. W 1397 r. cystersi posiadają jeszcze trzecią część dochodów z sołectwa, a w następnym roku mieszczanin z Choszczna – Jakub kwituje im 50 grzywien za 34 morgi zboża na łanach sołtysich (Hg)4. O znaczeniu Trzebienia można wnioskować z dokumentów wystawionych w 1363 r. i 1374 r., w których Dobropole jest określane jako położone w polu (prope) Trzebienia.

Treben
Mapa okolic wspomnianych w opisie nadania

Losów Trzebienia w wiekach XV-XVI nie znamy z powodu braku źródeł. W 1551 r. mowa już o „wüsten feldmarke Trebeneke Feldt”, tj. o opuszczonym folwarku w polu Trzebienia (SO, s. 209) W 1559 r. w układzie granicznym Dolic i Sądowa również jest mowa o opuszczonym folwarku Trebeneke. Z położenia owych pól, jak i innych nazw polnych: Trebbenisches Feld, Tribbeninchen, Triebensches w 1591 r. koło jez. Szczucze, można by wnosić, że Trzebień był położony gdzieś na północny wschód od Dolic. Tam też w 1591 i 1770 r. zlokalizowany był Herren Hof, tj. pański dwór oraz Altes Schloss w 1812 r., tj. stary zamek, na północ od starej drogi z Dolic do Piasecznika, między obecną Mogilicą a jez. Szczucze.

W 1581 r. książę Bogusław miał tu leśniczówkę, a zapewne i zamek zbudowany był na bazie umocnień Trzebienia wspomnianych w 1282 r.5. Również na polach Bralęcina i Lipki była łąka Treptosch, która może jednak ze względu na odległość wskazuje na inną trzebież lasu. Lubinus na swej mapie Pomorza z 1618 r., na północny wschód od Dolic umieścił miejscowość Treptow – być może pod wpływem legendy o zaginionym mieście Trepene, które miała zalać woda6. Niektórzy badacze jak Brüggemann, Quandt, lokalizowali Trzebień na północ od Dobropola, koło obecnej miejscowości Smardyń, w lesie na wschodnim brzegu Małej Iny. Tak też pozwala sądzić dokument z 1283 r., w którym Trzebień występuje dwukrotnie, raz wspólnie z Dolicami i Dobropolem, później ponownie, jako położony nad Małą Iną7. Ostatecznie sprawę wyjaśnić mogą szczegółowe poszukiwania śladów zaginionego Trzebienia”.

Mała Ina
Mała Ina

1 Brückner – A. Brückner, Słownik etymologiczny języka polskiego. Warszawa 1970, s. 579; R. Trautmann II 90.

2 PU: I 220, 1232 r.; I 235, 1235 r.; I 251, 1236 r.; II 58, 1259 r. II 291, 1274 r.; II 371, 1278 r.; II 471, 1282 r.

3 PU: II 504, 1283 r.; III 231, 1295 r.; IV 388, 1325 r.; V 117, 1313 r.; C, s. 388, 1345 r.

4 Hg – H. Hoogeweg, Die Stifter und Kloster der Provinz Pommern, Szczecin 1924 r., t. 1, s. 262, 1364 r., t. II, s. 299, 1388 r.; F. Dreger, op. cit., t. X, nr 1880, 1360 r., nr 1909, 2000, 1363 i 1374 r.; A. Hoogeweg, op. cit., I, s. 237, 1397 r., s. 299, 1398 r.

5 SO, s. 209, 154, 146; R. Holsten, Treben, Monatsbl. d. Gesellschaft für pommersche Geschichte u. Altertumskunde 1914 r., nr 4, s. 59; Pyr. Kreisblatt 1927 r., nr 100, s. 37.

6 SO, s. 164; Haas, Pommersche Heimat, 1912, s. 149.

7 L. Brüggemann, Ausführliche Beschreibung des gegenwärtigen Zaständes des Kgl.-Preuss. Herzogum Vor -u. Hinterpommern, Szczecin 1784, cz. 2, s. 784, s. 253; CPD, s. 455.

Obecnie Trzebień to nazwa miejscowość, która była niemiecką osadą Lupoldsruh. Osada w sołectwie Rzeplino położona ok. 4,5 km na płn. zach. od Dolic (siedziby gminy), (WU III 474), (PP 25).

Spotykane nazwy historyczne: Lupoldsruh 1780 (BgP 739), 1918 (Rav), 1944 (MZ 198); Lupoldsruh, Trzebień 1951 (Rospond, s. 339); Trzebień 1982 (Mp 25), 1998 (Wykaz 19).

Trzebień to przysiółek (folwark) majątku Rzeplino, który istniał już w 1780 r. (BgP 739). Założony przez Lupolda v. Wedel i na jego cześć nazwany Lupoldsruh.

Etymologia nazwy niemieckiej Lupoldsruh: nazwa dzierżawcza, zrost nazwy osobowej Lupold (Tamże 413), (porównaj nazwę osobową z członem Lupp- Gottschald 413)1, z Apellativum Ruhe „cisza, spokój”.

Nazwa urzędowa. Po 1945 roku wskrzeszono dla tej osady (w formie proponowanej przez St. Kozierowskiego (KA 125) nazwę Trzebień, od nazwy zaginionej wsi – miasta (Treben 1232 r., Triben 1236 r. /PU I 220, 251/), wspominanej wielokrotnie w pobliżu Dolic (od 1232 do 1398 r.). Echem tej zaginionej miejscowości, (posiadającej w latach 1259–1313 charakter miejski)2 są liczne nazwy polne: 1551 Trebeneck-Feld „opuszczony folwark w polu Trzebienia” (SO 209); w 1591 jedno z dolickich pól koło jez. Szczuczego nazywano Trebenisches (tzn. pole po trzebieży lasu, albo po osadzie Trebene. W Bralęcinie i Lipce były także łąki o nazwach: Treptosch-wes i Treptower Wiesen. Wg St. Kozierowskiego (RP 182) również nazwa jeziora Trzebień położonego na granicy z pow. myśliborskim (1564 Treppen, 1558 Trippnisch Sehe), nawiązuje do zaginionej wsi z 1232 r. (SO 120, 146, 164). Jednak ze względu na odległość nazwy te mogą dotyczyć innych trzebieży lasu.

Pamięć o zaginionej wsi (również mieście) była długo żywa skoro jeszcze w 1618 r. Lubinus na Wielkiej Mapie Księstwa Pomorskiego umieścił miejscowość Treptow w pobliżu Dolic. Nazwa ta pochodzi od trebiti, trebno „karczunek” (Brückner 579; R. Trautmann II 90). Wiążą oni tę nazwę także z „ofiarą pogańską, miejscem kultowym” trzeba. (Szczegółowe informacje o tej zaginionej miejscowości podano w Części II: Miejscowości, które zaginęły w średniowieczu, p. 1.2.6).

Etymologia nazwy polskiej Trzebień: nazwa relacyjna, ponowiona od nazwy zaginionej osady + *Trebinь (zobacz jw.). Jest to nazwa topograficzna od czasownika *trebiti, trebno „karczować, trzebić, wycinać, oczyszczać las” (Brückner 579; R. Trautmann II 90), z sufiks –eń-.

Informacje o wsi i jej mieszkańcach: Trzebień to XIX-wieczny folwark majątku Rzeplino, własność rodziny v. Wedel;

W połowie XIX w. folwark liczył 1218 mórg ziemi; w 1871 r. było tu 6 budynków i 103 mieszkańców; w końcu XIX w. właścicielem folwarku była pani v. Stegmann, dedomo v. Wedel; W 1928 r. folwark liczył 112 mieszkańców (WW-S 108).

Wg mapy z końca XIX w. była to typowa, niewielka (zwarta) osada folwarczna, ulokowana a płd.-wsch. od skrzyżowania dróg z Rzeplina do Morzycy i z Dolic do Krępcewa. Założona w urokliwym miejscu w sąsiedztwie niewielkiego cieku wodnego i stawów. Najbliższa okolica pofałdowana, o krajobrazie rolniczym, otoczona od płd. lasem mieszanym o dawnej nazwie Heide Bge. Zespół folwarczny składał się z: czterobocznego podwórza o zwartej zabudowie, z wielokubaturowymi obiektami. Najcenniejszym elementem zabudowy folwarcznej jest kamienno-ceglana owczarnia – stodoła z ok. połowy XIX w. Budynek o pierwotnej formie, z bogatym detalem architektonicznym (ryzality, lizeny, gzymsy i fryzy). Forma budowy tego obiektu przypomina dwa obiekty inwentarskie z folwarku Boguszyce (Burghaga). Tak cenne budowle winny być jak najszybciej zabezpieczone przed dalszą dewastacją a w przyszłości wyremontowane.

Po płn. stronie zespołu, do brzegu strumienia założone były ogrody i sady. Kolonię mieszkalną w formie ulicówki (dwie krótkie pierzeje, wytyczone na osi płd.-zach. – płn.-wsch.), ulokowano po wschodniej stronie ww. podwórza, poprzecznie do drogi dojazdowej. W cz. płn.-zach. ulokowano budynki kamienne (czworak i pięciorak), z 3 ćw. XX w., nakryte dachami dwuspadowymi. Zieleń przydrożna: przy drodze do Rzeplina (od ww. skrzyżowania dróg), zwarta, jednorodna aleja dębów szyp. dł. 2,6 km (dorodne 120 letnie drzewa, o obw. 180-230 cm).

1 M. Gottschald, Deutschen Namenkunde (dalej: Gottschald) s. 413, Berlin 1971.

2 PU: I 220, 1232 r.; I 235, 1235 r.; I 251, 1236 r.; II 58, 1259 r.; I 291, 1274 r.; I371, 1278 r.; I471, 1282r.

 

Na podstawie książki:

Historia zapisana w nazwach. Spacer słowiańskimi ścieżkami po Dolickiej Ziemi

Autorzy: Janusz Gajowniczek,  Zygfryd Dzedzej

Niemieckie nazwy miejscowości gmin: Dolice, Choszczno, Stargard i Pyrzyce

Barnimskunow – Barnim
Billerbek – Nadarzyn
Blankensee – Płotno
Blumberg – Morzyca
Bonin – Bonin
Brallentin – Bralęcin
Bullenwerde – Komorowo
Buslar – Burzykowo
Damniz – Dębica
Dobberphul – Dobropole
Dölitz – Dolice
Fahrzoll – Zastawie
Falkenberg – Brzezina
Friedrichshof – Skrzany
Gottberg – Boguszyny
Groß – Kussow – Koszewo
Groß – Schonfeld – Obryta
Hohenwalde – Gleźno
Jagow – Jagów
Jacobshagen – Dobrzany
Johanisberg – Janowo
Karlsburg – Szczepanka
Klein Küssow – Koszewko
Klein Linde – Wyręby
Klemmen – Kłęby
Klüssow – Kurcewo
Klützow – Kluczewo
Kollin – Kolin
Kolonie – Dölitz Kol. Dolice
Kremzow – Krępcewo
Kukmuhle – Kukadło młyn
Kummerow – Komorowo
Libbehne – Lubiana
Linde – Lipka
Lubtow – Lubiatowo
Ludolfshof – Płoszkowo
Lupoldsruh – Trzebień
Priwliz – Przelewice
Pumptow – Pomietów
Reichenbach – Radaczewo
Saatzig – Szadzko
Sabes – Zaborsko
Sammentin – Zamęcin
Sandow – Sądów
Sallentin – Żalęcino
Schönbrunn – Reńsko
Schönwerder A – Ziemomyśl A
Schönwerder B – Ziemomyśl B
Stargard in Pom. – Stargard
Strebelow – Strzebielewo
Stresen – Strzyżno
Suckow n. I – Żukowo
Treben e, – Trzebień hist.
Treptow – Trzebień hist.
Ueckerhof – Ukiernica
Verchland – Wierzchląd
Warnitz – Warnice
Warsin – Warszyn
Werben – Wierzbno
Wilhelminehof – Rutnica
Wittichof – Witkowo
Zachan – Suchań
Zadelow – Sadłowo
Petznick – Piasecznik
Burghagen – Boguszyce
Falkenberg – Brzezina

http://pl.wikipedia.org/wiki/Niemieckie_nazwy_geograficzne_w_wojew%C3%B3dztwie_zachodniopomorskim

Groby megalityczne w okolicach Pomietowa

Aby odszukać interesujący nas obiekt, należy udać się z Dolic w kierunku miejscowości Pomietów. Przed Pomietowem w miejscu, w którym droga główna skręca pod kątem 90 stopni w lewo, należy skręcić w prawo w nieutwardzoną drogę, a po kilku metrach odbić w lewo, w drogę polną i dojść nią aż do granicy pól Pomietowa i Karska (kierunek południowy). Po minięciu granicznego pasa zieleni, widoczny jest (po prawej stronie w odległości ok. 500 m) niewielki porośnięty drzewami pagórek, położony na wysokości ok. 55 m n.p.m. Na tym pagórku znajdują się dwa położone obok siebie groby megalityczne.
megalit
Grób megalityczny. Foto. Filip Gajowniczek.

Podstawowym założeniem grobów megalitycznych (pradziejowych mogił, które lud wiejski nazywał żelkami lub grobami olbrzymów) jest obstawa kamienna w kształcie wydłużonego trapezu. Długość boków omawianego obiektu wynosiła pierwotnie ok. 70 m, (obecnie ok. 50 m), a dłuższej podstawy pojedynczego grobu (usytuowanej od strony wschodniej) 8 m. Założenie to prawdopodobnie nawiązywało do kształtu domostwa pierwszych rolników tych ziem z starszego stadium Neolitu (4300-3000 lat p.n.e.). W okresie późniejszym ta forma budowli była jeszcze długo zachowana w kształcie grobowców. Głazy tworzące ścianę wschodnią (podstawa trapezu) są największe, i masa niektórych z nich dochodzi do 7 ton.
Ściany boczne zbudowane są z mniejszych głazów. Ich wielkość jest zróżnicowana: większe znajdują się w części wschodniej, natomiast w miarę zwężania się grobu ku zachodowi są coraz mniejsze. Stąd ta część grobu ulegała zniszczeniu w wyniku uprawy pola. Szczeliny pomiędzy głazami w obstawie wypełniono pierwotnie mniejszymi kamieniami i wyklejono gliną. W ścianie wschodniej grobowca pozostawiono przerwę pomiędzy głazami, stanowiącą symboliczne wejście o grobu.

Wschodnia część grobu

Obstawa kamienna miała znaczenie praktyczne gdyż zabezpieczała przed osypywaniem się ziemi. Układ kamieni miał także pewne znaczenie magiczne. Odgradzał bowiem sferę sacrum od sfery profanum. Magiczne znaczenie miało także ustawienie grobowca, tj. jego zorientowanie w osi wschód – zachód. Wewnątrz obstawy spotykamy poprzeczne ścianki, dzielące obiekt na kilka części.

Środkowa część
Prof. Tadeusz Wiślański jako przedstawiciel Zakładu Archeologii Nadodrza Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN w Poznaniu, który badał te i inne okoliczne megality na początku lat 70. XX w. sądził, że podziały wewnętrzne w ramach trapezów mogą świadczyć o istnieniu tutaj założenia świątynnego. Przy ścianie wschodniej, w wydzielonej kwaterze (nie należy mylić z komorą grobową, której w tego typu grobowcach nie było) znajdował się kopiec usypany z drobniejszych kamieni, pod którym spoczywały szczątki z pochówku szkieletowego jednego człowieka, wraz z wyposażeniem. Jeśli uznamy za słuszne przypuszczenie prof. T. Wiślańskiego o założeniu świątynnym, to w tym grobowcu mógł spoczywać kapłan.
Całość opisanego założenia grobowego okrywał niegdyś płaszcz kamienno-ziemny do wysokości ok. 4 m. Oblicza się, że do zbudowania takiego grobowca potrzeba było ok. 200– 300 ton kamieni oraz ponad 600 ton ziemi. Dlatego podobne groby budowano jedynie zmarłym członkom miejscowych elit, tj. np. dla przywódcy – patriarchy rodu, wodza lub kapłana. Świadczy to o dużym szacunku, jakim osoby te cieszyły się nie tylko za życia, ale także i po śmierci. Konstrukcja grobu wskazuje na dość wysoki poziom wiedzy architektonicznej, umiejętność stosowania prostych urządzeń (typu dźwignia) oraz na dobrą organizację pracy budowniczych tych „Polskich piramid”. (Głazy w tamtych czasach przepychano prawdopodobnie na okrągłych belkach drewnianych lub ciągnięto na płozach). O znajomości pewnych podstaw astronomii świadczy orientowanie grobów w stosunku do stron świata (wschód – zachód). W trakcie badania otoczenia grobu natrafiono na ślady uroczystości odbywanych ku czci zmarłego. Palono wówczas ogniska i ucztowano. Wielu naukowców sądzi, że lokalizacja grobowców nie była przypadkowa. Stanowiły one rodzaj słupów granicznych ostrzegających przybyszy o przekroczeniu pewnego terytorium.
megalit
Opisany obiekt liczy około 5 000 lat, ale jest wyjątkowo dobrze zachowany. Nie często zdarza się też, aby (tak jak tu) dwa groby tego typu położone były obok siebie). Ważne jest również, że zostały szczegółowo przebadane i profesjonalnie opisane. Obecnie są odsłonięte, (tj. bez okrywającego je niegdyś płaszcza kamienno-ziemnego), co ułatwia zwiedzanie i lepsze poznanie ich budowy.
Bezpośrednio na tym wzgórku, jak również w najbliższej okolicy spotkać można dzikie zwierzęta, często rzadkich gatunków, objęte ochroną prawną. Do niedawna były to tereny lęgowe największych polskich ptaków – dropi. Z pagórka roztacza się wspaniały widok w kierunku południowym na okoliczne pola, wioski (widać stąd wieże aż sześciu kościołów) i rozległą dolinę jezioro Płoń.

Arnswalde VR – wirtualny rynek Choszczna sprzed 100 lat

„Arnswalde VR” to cyfrowa rekonstrukcja naszego miasta z lat 20. ubiegłego wieku. Autorami są informatycy z firmy „Odyssey”. Wirtualne gogle to Okulus Rift z silnikiem Ureal Engine 4.

Prezentacja odbyła się 14 i 15 marca 2015 r. w Choszczeńskim Domu Kultury. Zapowiadano jeden dzień – sobotę od 14 do 20 ale ze względu na ogromne zainteresowanie przedłużono na niedzielę od 14 do 17 a i tak musiano przedłużyć do 19.

 

Wirtualne Arnswalde
Wirtualny plan miasta.

Wirtualni projektanci to grupa specjalistów wywodzącą się z różnych środowisk skupionych wokół produkcji gier komputerowych.

Adam Bral, CEO (ang. Chief Executive Officer) jest szefem całego przedsięwzięcia, Łukasz Pieczątka opiekunem silnika Unreal. W projekcie uczestniczył także Mateusz Kaczorek.

plan miasta
Plan miasta i rynku.

Organizacją i wsparciem logistycznym zajęło się Towarzystwo Choszczno Plus, Operacja Kultura.

Robert Marciniak, prezes Stowarzyszenia zadbał o to, żeby przekazać jak najwięcej historycznych ciekawostek, wykazał się przy tym dużą wiedzą techniczną, ze swobodą prowadził konwersacje z publicznością. Rozdawał też nagrody za poprawne odpowiedzi.

Robert Marciniak
Robert Marciniak opowiada o pomniku.

Czekając na finał projektu Wirtualnego Arnswalde podglądałem zwiastuny na Youtube przy użyciu okularów Pulfricha.

Ze względu na duże zainteresowanie pierwszy dzień sobie odpuściłem. W drugim dniu ludzie przychodzili, siadali w kolejce, która długa była na kilka przesuwających się wciąż rzędów krzeseł kinowych. Nie kwapiłem się do oglądania bo chciałem posłuchać trochę o projekcie i historii.

Arnswalde VR
Ludzie w kolejce do stanowisk z okularami.

Sama sesja na pojedynczym stanowisku trwa ok. 5 min. Widząc jak niektórzy rozglądając się dookoła kiwają się jak w dyskotece,  innych przytrzymujących się hokera, myślę: zapowiada się ciekawie. Niektórzy głośno wyrażają swoje emocje. I te ich miny jak ściągają okulary. Wielkie oczy i takie rozczarowanie – „Znowu w realu?”

Będzie się działo…

Oculus Rift
Mieszkaniec Choszczna w wirtualnym mieście – Oculus Rift

Doczekałem się i ja. Dostałem się na stanowisko obsługiwane przez Sebastiana Sosnowskiego, który w projekcie zadbał o grafikę w niesamowity sposób, projektował budynki na podstawie zdjęć i widokówek, nad wieloma szczegółami musiał długo pracować. Szokiem dla mnie była informacja, że odwiedził on Choszczno dopiero drugi raz w życiu. Zna każdą kamienicę i na pewno obudzony w środku nocy może każdą dokładnie opisać.

Programiści
Ekipa programistów przed akcją, ostatnie przygotowania i konsultacje.

Włożyłem okulary bez słuchawek, chciałem mieć lepszy kontakt z moim wirtualnym guru. Znalazłem się w centralnym punkcie rynku i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to budynek Ratusza – był w innym miejscu, niż sobie to wkułem do głowy, oglądając wcześniej zdjęcia. Mówię: „Coś tu jest nie tak, nie tak to sobie wyobrażałem”. Tłumaczę, o co mi chodzi.

ratusz
Budynek apteki i Ratusz, po prawej. Rynek Arnswalde. Zdjęcie: Sebastian Sosnowski.

Perspektywa starych pocztówek jest czasami myląca, ogranicza ją kadr. Tutaj nie ma opcji, ruszam głową i widzę wszystko dookoła. Hotel Ladisch też na pocztówkach wygląda inaczej, jest większy i robi wrażenie, a okazuje się, że to dwa budynki, jeden za drugim, gdzie ten z tyłu stanowił tylko reklamę tego na pierwszym planie, właściwego hotelu. 3D zamiata tę kwestię w ułamku sekundy.

Hotel Ladisch
Hotel Ladish. Rynek Arnswalde. Pocztówka przedwojenna.

Piękne domy, niektóre dziedziczone przez Niemców od pokoleń. Kolorów jakie widziałem nie oddadzą najpiękniejsze pocztówki.

ratusz
Ratusz. Rynek Arnswalde. Zdjęcie: Sebastian Sosnowski.

Sebastian mówi: „Zaraz Ci pokażę dokładnie miejsce Ratusza z perspektywy. Zamknij oczy…”

Otwieram oczy i stoję na gzymsie wieży kościoła. Poczułem lekki lęk, żeby się nie przesunąć za bardzo i nie spaść. Teraz już widzę budynek dokładnie. Pierwszy szok.

„OK, zaraz Ci pokażę to dokładnie”

„Boisz się? masz lęk wysokości?” pyta Sebastian.

No cóż, nie będę kłamał, stojąc nad przepastną głębią mówię cichutko: „Teraz trochę się boję”.

„Poczekaj, przeniosę Cię. Zamknij oczy na chwilę, bo to może być silne wrażenie”.

„Otwórz oczy!”

I stoję, jak Guliwer w krainie liliputów, w środku miasta, malutkie ludziki latają wkoło moich stóp, ptaki krążą na poziomie mojego pasa niczym motyle, aż chce się je odgonić, żeby nie siadały na spodniach. Po mojej lewej stronie leci balon. Boję się ruszyć stopą, żeby nie rozdeptać wozów z towarami, ustawionych na rynku. Obok pomnik żniwiarki, szkoda by było uszkodzić.

żniwiarka
Pomnik żniwiarki. Rynek Arnswalde.

„Przykucnij”

Przykucam i rozglądam się, patrzę na kościół, wygląda jak pudełko. Mam chęć otworzyć dach i zajrzeć do środka 🙂 Odpuszczam, bo mając okulary na oczach nie chcę czegoś przewrócić w realu.

Ląduję na ulicy, dalej czuję się jak Gigant.

rynek Arnswalde
Wyobraź sobie, że stoisz na widocznym placu a kościół nie dosięga Ci nawet do kolan…

Chcę znaleźć się przed budynkiem Ratusza, trzymam na nim dłużej wzrok i nie ruszam głową, budynek podświetla się, pojawia się informacja o nim i nagle znajduję się przed nim.

Ratusz
Ratusz. Przed budynkiem.

Mogę go dokładnie obejrzeć. Rozglądam się we wszystkie strony. Bajka realna do bólu.

Apteka
Apteka obok Ratusza. To drzewo w tle na prawdę się kołysało a obok mnie chodzili ludzie 🙂

Wymierzam następny dom i następny…

Obok mnie przechodzą ludzie, aż chce się z nimi porozmawiać. Nie znam niemieckiego i kończę na uśmiechu 🙂

Mój przewodnik włącza lot nad kościołem i jestem prawdziwym orłem. Ląduję w miejscu, które codziennie widzę z zakładu, w którym pracuję. Przy analizie tego domu Sebastian rozwikłał dużo zagadek. Pocztówki pokazując Markt w większości przypadków pokazują kościół, który zasłania ten rząd budynków. Wiele trzeba było się domyślać. Wystarczył jednak zarys, żeby go odtworzyć. Aby dobrze poczuć klimat tej ulicy przenosi mnie na balkon pobliskiego domu, gdzie staję. Rozglądam się, widzę porozstawiane różne przedmioty, tak jakby ktoś przed chwilą tutaj był.

No fajnie, drzewa trzepocą gałęziami jak w letni ciepły dzień, przede mną znajoma ulica. Wychylam się, wszystko znam, lecz dawny budynek znajdował się nieco dalej niż obecny blok, przesunięty względem obecnej zabudowy o kilka metrów. Zawisłem więc nad znaną mi uliczką z zadumą.

Cóż stare Choszczno zostało zmiecione w czasie wojny, niewiele budynków ocalało, a co przetrwało i tak rozebrano na cegły do odbudowy Warszawy, m.in. wspomniany ratusz.

Arnswalde po wojnie.
Zniszczenia wojenne.

W tej chwili stwierdzam, że nawet Avatar w wersji kinowej nie wprowadza w świat wirtualny tak bardzo jak Okulus Rift.

Bardzo dobrym pomysłem jest wprowadzenie projektu do szerszego użytku w naszym mieście. Trwają negocjacje Burmistrza z projektantami i przymiarki do wdrożenia go do celów edukacyjnych, informacyjnych i reklamowych. Bądźmy dobrej myśli.