Niemieckie nazwy miejscowości gmin: Dolice, Choszczno, Stargard i Pyrzyce

Barnimskunow – Barnim
Billerbek – Nadarzyn
Blankensee – Płotno
Blumberg – Morzyca
Bonin – Bonin
Brallentin – Bralęcin
Bullenwerde – Komorowo
Buslar – Burzykowo
Damniz – Dębica
Dobberphul – Dobropole
Dölitz – Dolice
Fahrzoll – Zastawie
Falkenberg – Brzezina
Friedrichshof – Skrzany
Gottberg – Boguszyny
Groß – Kussow – Koszewo
Groß – Schonfeld – Obryta
Hohenwalde – Gleźno
Jagow – Jagów
Jacobshagen – Dobrzany
Johanisberg – Janowo
Karlsburg – Szczepanka
Klein Küssow – Koszewko
Klein Linde – Wyręby
Klemmen – Kłęby
Klüssow – Kurcewo
Klützow – Kluczewo
Kollin – Kolin
Kolonie – Dölitz Kol. Dolice
Kremzow – Krępcewo
Kukmuhle – Kukadło młyn
Kummerow – Komorowo
Libbehne – Lubiana
Linde – Lipka
Lubtow – Lubiatowo
Ludolfshof – Płoszkowo
Lupoldsruh – Trzebień
Priwliz – Przelewice
Pumptow – Pomietów
Reichenbach – Radaczewo
Saatzig – Szadzko
Sabes – Zaborsko
Sammentin – Zamęcin
Sandow – Sądów
Sallentin – Żalęcino
Schönbrunn – Reńsko
Schönwerder A – Ziemomyśl A
Schönwerder B – Ziemomyśl B
Stargard in Pom. – Stargard
Strebelow – Strzebielewo
Stresen – Strzyżno
Suckow n. I – Żukowo
Treben e, – Trzebień hist.
Treptow – Trzebień hist.
Ueckerhof – Ukiernica
Verchland – Wierzchląd
Warnitz – Warnice
Warsin – Warszyn
Werben – Wierzbno
Wilhelminehof – Rutnica
Wittichof – Witkowo
Zachan – Suchań
Zadelow – Sadłowo
Petznick – Piasecznik
Burghagen – Boguszyce
Falkenberg – Brzezina

http://pl.wikipedia.org/wiki/Niemieckie_nazwy_geograficzne_w_wojew%C3%B3dztwie_zachodniopomorskim

Groby megalityczne w okolicach Pomietowa

Aby odszukać interesujący nas obiekt, należy udać się z Dolic w kierunku miejscowości Pomietów. Przed Pomietowem w miejscu, w którym droga główna skręca pod kątem 90 stopni w lewo, należy skręcić w prawo w nieutwardzoną drogę, a po kilku metrach odbić w lewo, w drogę polną i dojść nią aż do granicy pól Pomietowa i Karska (kierunek południowy). Po minięciu granicznego pasa zieleni, widoczny jest (po prawej stronie w odległości ok. 500 m) niewielki porośnięty drzewami pagórek, położony na wysokości ok. 55 m n.p.m. Na tym pagórku znajdują się dwa położone obok siebie groby megalityczne.
megalit
Grób megalityczny. Foto. Filip Gajowniczek.

Podstawowym założeniem grobów megalitycznych (pradziejowych mogił, które lud wiejski nazywał żelkami lub grobami olbrzymów) jest obstawa kamienna w kształcie wydłużonego trapezu. Długość boków omawianego obiektu wynosiła pierwotnie ok. 70 m, (obecnie ok. 50 m), a dłuższej podstawy pojedynczego grobu (usytuowanej od strony wschodniej) 8 m. Założenie to prawdopodobnie nawiązywało do kształtu domostwa pierwszych rolników tych ziem z starszego stadium Neolitu (4300-3000 lat p.n.e.). W okresie późniejszym ta forma budowli była jeszcze długo zachowana w kształcie grobowców. Głazy tworzące ścianę wschodnią (podstawa trapezu) są największe, i masa niektórych z nich dochodzi do 7 ton.
Ściany boczne zbudowane są z mniejszych głazów. Ich wielkość jest zróżnicowana: większe znajdują się w części wschodniej, natomiast w miarę zwężania się grobu ku zachodowi są coraz mniejsze. Stąd ta część grobu ulegała zniszczeniu w wyniku uprawy pola. Szczeliny pomiędzy głazami w obstawie wypełniono pierwotnie mniejszymi kamieniami i wyklejono gliną. W ścianie wschodniej grobowca pozostawiono przerwę pomiędzy głazami, stanowiącą symboliczne wejście o grobu.

Wschodnia część grobu

Obstawa kamienna miała znaczenie praktyczne gdyż zabezpieczała przed osypywaniem się ziemi. Układ kamieni miał także pewne znaczenie magiczne. Odgradzał bowiem sferę sacrum od sfery profanum. Magiczne znaczenie miało także ustawienie grobowca, tj. jego zorientowanie w osi wschód – zachód. Wewnątrz obstawy spotykamy poprzeczne ścianki, dzielące obiekt na kilka części.

Środkowa część
Prof. Tadeusz Wiślański jako przedstawiciel Zakładu Archeologii Nadodrza Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN w Poznaniu, który badał te i inne okoliczne megality na początku lat 70. XX w. sądził, że podziały wewnętrzne w ramach trapezów mogą świadczyć o istnieniu tutaj założenia świątynnego. Przy ścianie wschodniej, w wydzielonej kwaterze (nie należy mylić z komorą grobową, której w tego typu grobowcach nie było) znajdował się kopiec usypany z drobniejszych kamieni, pod którym spoczywały szczątki z pochówku szkieletowego jednego człowieka, wraz z wyposażeniem. Jeśli uznamy za słuszne przypuszczenie prof. T. Wiślańskiego o założeniu świątynnym, to w tym grobowcu mógł spoczywać kapłan.
Całość opisanego założenia grobowego okrywał niegdyś płaszcz kamienno-ziemny do wysokości ok. 4 m. Oblicza się, że do zbudowania takiego grobowca potrzeba było ok. 200– 300 ton kamieni oraz ponad 600 ton ziemi. Dlatego podobne groby budowano jedynie zmarłym członkom miejscowych elit, tj. np. dla przywódcy – patriarchy rodu, wodza lub kapłana. Świadczy to o dużym szacunku, jakim osoby te cieszyły się nie tylko za życia, ale także i po śmierci. Konstrukcja grobu wskazuje na dość wysoki poziom wiedzy architektonicznej, umiejętność stosowania prostych urządzeń (typu dźwignia) oraz na dobrą organizację pracy budowniczych tych „Polskich piramid”. (Głazy w tamtych czasach przepychano prawdopodobnie na okrągłych belkach drewnianych lub ciągnięto na płozach). O znajomości pewnych podstaw astronomii świadczy orientowanie grobów w stosunku do stron świata (wschód – zachód). W trakcie badania otoczenia grobu natrafiono na ślady uroczystości odbywanych ku czci zmarłego. Palono wówczas ogniska i ucztowano. Wielu naukowców sądzi, że lokalizacja grobowców nie była przypadkowa. Stanowiły one rodzaj słupów granicznych ostrzegających przybyszy o przekroczeniu pewnego terytorium.
megalit
Opisany obiekt liczy około 5 000 lat, ale jest wyjątkowo dobrze zachowany. Nie często zdarza się też, aby (tak jak tu) dwa groby tego typu położone były obok siebie). Ważne jest również, że zostały szczegółowo przebadane i profesjonalnie opisane. Obecnie są odsłonięte, (tj. bez okrywającego je niegdyś płaszcza kamienno-ziemnego), co ułatwia zwiedzanie i lepsze poznanie ich budowy.
Bezpośrednio na tym wzgórku, jak również w najbliższej okolicy spotkać można dzikie zwierzęta, często rzadkich gatunków, objęte ochroną prawną. Do niedawna były to tereny lęgowe największych polskich ptaków – dropi. Z pagórka roztacza się wspaniały widok w kierunku południowym na okoliczne pola, wioski (widać stąd wieże aż sześciu kościołów) i rozległą dolinę jezioro Płoń.

Arnswalde VR – wirtualny rynek Choszczna sprzed 100 lat

„Arnswalde VR” to cyfrowa rekonstrukcja naszego miasta z lat 20. ubiegłego wieku. Autorami są informatycy z firmy „Odyssey”. Wirtualne gogle to Okulus Rift z silnikiem Ureal Engine 4.

Prezentacja odbyła się 14 i 15 marca 2015 r. w Choszczeńskim Domu Kultury. Zapowiadano jeden dzień – sobotę od 14 do 20 ale ze względu na ogromne zainteresowanie przedłużono na niedzielę od 14 do 17 a i tak musiano przedłużyć do 19.

 

Wirtualne Arnswalde
Wirtualny plan miasta.

Wirtualni projektanci to grupa specjalistów wywodzącą się z różnych środowisk skupionych wokół produkcji gier komputerowych.

Adam Bral, CEO (ang. Chief Executive Officer) jest szefem całego przedsięwzięcia, Łukasz Pieczątka opiekunem silnika Unreal. W projekcie uczestniczył także Mateusz Kaczorek.

plan miasta
Plan miasta i rynku.

Organizacją i wsparciem logistycznym zajęło się Towarzystwo Choszczno Plus, Operacja Kultura.

Robert Marciniak, prezes Stowarzyszenia zadbał o to, żeby przekazać jak najwięcej historycznych ciekawostek, wykazał się przy tym dużą wiedzą techniczną, ze swobodą prowadził konwersacje z publicznością. Rozdawał też nagrody za poprawne odpowiedzi.

Robert Marciniak
Robert Marciniak opowiada o pomniku.

Czekając na finał projektu Wirtualnego Arnswalde podglądałem zwiastuny na Youtube przy użyciu okularów Pulfricha.

Ze względu na duże zainteresowanie pierwszy dzień sobie odpuściłem. W drugim dniu ludzie przychodzili, siadali w kolejce, która długa była na kilka przesuwających się wciąż rzędów krzeseł kinowych. Nie kwapiłem się do oglądania bo chciałem posłuchać trochę o projekcie i historii.

Arnswalde VR
Ludzie w kolejce do stanowisk z okularami.

Sama sesja na pojedynczym stanowisku trwa ok. 5 min. Widząc jak niektórzy rozglądając się dookoła kiwają się jak w dyskotece,  innych przytrzymujących się hokera, myślę: zapowiada się ciekawie. Niektórzy głośno wyrażają swoje emocje. I te ich miny jak ściągają okulary. Wielkie oczy i takie rozczarowanie – „Znowu w realu?”

Będzie się działo…

Oculus Rift
Mieszkaniec Choszczna w wirtualnym mieście – Oculus Rift

Doczekałem się i ja. Dostałem się na stanowisko obsługiwane przez Sebastiana Sosnowskiego, który w projekcie zadbał o grafikę w niesamowity sposób, projektował budynki na podstawie zdjęć i widokówek, nad wieloma szczegółami musiał długo pracować. Szokiem dla mnie była informacja, że odwiedził on Choszczno dopiero drugi raz w życiu. Zna każdą kamienicę i na pewno obudzony w środku nocy może każdą dokładnie opisać.

Programiści
Ekipa programistów przed akcją, ostatnie przygotowania i konsultacje.

Włożyłem okulary bez słuchawek, chciałem mieć lepszy kontakt z moim wirtualnym guru. Znalazłem się w centralnym punkcie rynku i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to budynek Ratusza – był w innym miejscu, niż sobie to wkułem do głowy, oglądając wcześniej zdjęcia. Mówię: „Coś tu jest nie tak, nie tak to sobie wyobrażałem”. Tłumaczę, o co mi chodzi.

ratusz
Budynek apteki i Ratusz, po prawej. Rynek Arnswalde. Zdjęcie: Sebastian Sosnowski.

Perspektywa starych pocztówek jest czasami myląca, ogranicza ją kadr. Tutaj nie ma opcji, ruszam głową i widzę wszystko dookoła. Hotel Ladisch też na pocztówkach wygląda inaczej, jest większy i robi wrażenie, a okazuje się, że to dwa budynki, jeden za drugim, gdzie ten z tyłu stanowił tylko reklamę tego na pierwszym planie, właściwego hotelu. 3D zamiata tę kwestię w ułamku sekundy.

Hotel Ladisch
Hotel Ladish. Rynek Arnswalde. Pocztówka przedwojenna.

Piękne domy, niektóre dziedziczone przez Niemców od pokoleń. Kolorów jakie widziałem nie oddadzą najpiękniejsze pocztówki.

ratusz
Ratusz. Rynek Arnswalde. Zdjęcie: Sebastian Sosnowski.

Sebastian mówi: „Zaraz Ci pokażę dokładnie miejsce Ratusza z perspektywy. Zamknij oczy…”

Otwieram oczy i stoję na gzymsie wieży kościoła. Poczułem lekki lęk, żeby się nie przesunąć za bardzo i nie spaść. Teraz już widzę budynek dokładnie. Pierwszy szok.

„OK, zaraz Ci pokażę to dokładnie”

„Boisz się? masz lęk wysokości?” pyta Sebastian.

No cóż, nie będę kłamał, stojąc nad przepastną głębią mówię cichutko: „Teraz trochę się boję”.

„Poczekaj, przeniosę Cię. Zamknij oczy na chwilę, bo to może być silne wrażenie”.

„Otwórz oczy!”

I stoję, jak Guliwer w krainie liliputów, w środku miasta, malutkie ludziki latają wkoło moich stóp, ptaki krążą na poziomie mojego pasa niczym motyle, aż chce się je odgonić, żeby nie siadały na spodniach. Po mojej lewej stronie leci balon. Boję się ruszyć stopą, żeby nie rozdeptać wozów z towarami, ustawionych na rynku. Obok pomnik żniwiarki, szkoda by było uszkodzić.

żniwiarka
Pomnik żniwiarki. Rynek Arnswalde.

„Przykucnij”

Przykucam i rozglądam się, patrzę na kościół, wygląda jak pudełko. Mam chęć otworzyć dach i zajrzeć do środka 🙂 Odpuszczam, bo mając okulary na oczach nie chcę czegoś przewrócić w realu.

Ląduję na ulicy, dalej czuję się jak Gigant.

rynek Arnswalde
Wyobraź sobie, że stoisz na widocznym placu a kościół nie dosięga Ci nawet do kolan…

Chcę znaleźć się przed budynkiem Ratusza, trzymam na nim dłużej wzrok i nie ruszam głową, budynek podświetla się, pojawia się informacja o nim i nagle znajduję się przed nim.

Ratusz
Ratusz. Przed budynkiem.

Mogę go dokładnie obejrzeć. Rozglądam się we wszystkie strony. Bajka realna do bólu.

Apteka
Apteka obok Ratusza. To drzewo w tle na prawdę się kołysało a obok mnie chodzili ludzie 🙂

Wymierzam następny dom i następny…

Obok mnie przechodzą ludzie, aż chce się z nimi porozmawiać. Nie znam niemieckiego i kończę na uśmiechu 🙂

Mój przewodnik włącza lot nad kościołem i jestem prawdziwym orłem. Ląduję w miejscu, które codziennie widzę z zakładu, w którym pracuję. Przy analizie tego domu Sebastian rozwikłał dużo zagadek. Pocztówki pokazując Markt w większości przypadków pokazują kościół, który zasłania ten rząd budynków. Wiele trzeba było się domyślać. Wystarczył jednak zarys, żeby go odtworzyć. Aby dobrze poczuć klimat tej ulicy przenosi mnie na balkon pobliskiego domu, gdzie staję. Rozglądam się, widzę porozstawiane różne przedmioty, tak jakby ktoś przed chwilą tutaj był.

No fajnie, drzewa trzepocą gałęziami jak w letni ciepły dzień, przede mną znajoma ulica. Wychylam się, wszystko znam, lecz dawny budynek znajdował się nieco dalej niż obecny blok, przesunięty względem obecnej zabudowy o kilka metrów. Zawisłem więc nad znaną mi uliczką z zadumą.

Cóż stare Choszczno zostało zmiecione w czasie wojny, niewiele budynków ocalało, a co przetrwało i tak rozebrano na cegły do odbudowy Warszawy, m.in. wspomniany ratusz.

Arnswalde po wojnie.
Zniszczenia wojenne.

W tej chwili stwierdzam, że nawet Avatar w wersji kinowej nie wprowadza w świat wirtualny tak bardzo jak Okulus Rift.

Bardzo dobrym pomysłem jest wprowadzenie projektu do szerszego użytku w naszym mieście. Trwają negocjacje Burmistrza z projektantami i przymiarki do wdrożenia go do celów edukacyjnych, informacyjnych i reklamowych. Bądźmy dobrej myśli.

Mogilica – cmentarzysko kultury łużyckiej

Nowy okres dziejów zapoczątkowany został przemianami związanymi z nabyciem umiejętności wytwarzania miedzi, a później brązu (Epoka brązu 1800-700 lat p.n.e.). Z tego okresu pochodzi kilka pojedynczych kurhanów, w tym jeden przebadany przez archeologów, położony w pobliżu stacji kolejowej w Ziemomyślu. W lesie pomiędzy Dolicami, Sądowem, i Mogilicą, archeolodzy z ww. ZANJKM PAN – Oddział w Szczecinie, pod kierownictwem S. Wesołowskiego i H. Bona, po przeprowadzeniu szeregu prac badawczych, potwierdzili występowanie rozległych cmentarzysk i towarzyszących im śladów osad. Należały one do tzw. kultury łużyckiej z okresu 1300-400 lat p.n.e. (nazwa pochodzi od typowych odkryć na terenie Łużyc).
kurhan
Prace archeologiczne na cmentarzysku. Mogilica.
Ten zespół kulturowy charakteryzował się swoistymi formami ceramiki (obok brązów importowanych).
kurhan
Odkryty kurhan. Mogilica.
Natomiast w zakresie nadbudowy społecznej upowszechnił ciałopalny obrządek pogrzebowy. Spalone szczątki zmarłego umieszczano w ceramicznych popielnicach (urnach). Typowy pochówek w formie okrągłego (lub owalnego) kurhanu, składał się z kamiennego kręgu (wału), o średnicy od kilku do nawet 20 m.
kurhan
Odkryty kurhan. Prace archeologiczne, Mogilica.
W specjalnym leju, po środku kręgu, znajdowała się komora grzebalna z urną, utworzona z półpłaskich, częściowo obrobionych głazów, obłożona drobniejszymi kamieniami. Do tej części grobu prowadził niekiedy specjalny korytarz zbudowany z kamieni. Całość założenia grobowego okrywał płaszcz kamienno-ziemny, tworzący kurhan.
kurhan
Część centralna grobu.
Na cmentarzysku tej kultury położonym w lesie koło Mogilicy, doliczono się około 100 kurhanów, budowanych dla pojedynczych osób. W trakcie prac wykopaliskowych natrafiano na wtórne pochówki, tzw. „wkopy”. Dotychczas przebadano 10 obiektów, które w formie odsłoniętej udostępniono do zwiedzania.
kurhan
Studenci archeologii na miejscu wykopalisk.

Wzdłuż sieci wodnej Małej Iny znajdowało się duże skupisko pojedynczych osad tej kultury, których miejscem kultu było ww., wspólne cmentarzysko.

kurhany
Skupisko kurhanów kultury łużyckiej. Mogilica.
W przeciągu dłuższego czasu, pochowano na nim łącznie ok. 1000-1500 osób. Świadczy to o dość znacznej populacji tej kultury. Jej rozwojowi sprzyjały panujące wówczas, ustabilizowane stosunki społeczne (patriarchalna wspólnota pierwotna), oparte na prostych zasadach demokracji. Nie natrafiono nigdzie na dowody świadczące o koncentracji dóbr materialnych w rękach jednostek lub grup oligarchicznych.
Prace badawcze potwierdziły ciągłość osadniczą na tym terenie także w okresie lateńskim, rzymskim i wczesnośredniowiecznym (Epoka żelaza – 700 lat p.n.e. do 500 roku n.e.).

Cmentarzysko na mapie